Komentarze i postulaty

Dwudzieste Czwarte Seminarium Antropologiczne PAES/PATE odbyło się — tradycyjnie, jak od wielu lat — w sali konferencyjnej Biblioteki Publicznej w Ventnor, NJ, w sobotę 14 października 2017.
Poranna sesja seminarium przewidywała cztery referaty. Rozpoczął ją tekst dr. Jerzego Barankiewicza z San Diego,CA, o zsynkretyzowanych obchodach Wielkanocy u Indian Tarahumara (Raramuri) w północnym Meksyku. Prezentacja , bogato ilustrowana — wynik osobistej eksploracji autora — była, jak zawsze, bardzo zajmująca.
„Duchy Kachina, jako przykład przetrwania tradycji indiańskiej w XXI wieku”, to raport dwóch pań, Anny Słupianek i Katarzyny Ciomek, z polskiej ekipy archeologicznej Instytutu Archeologii UJ, pod dyrekcją dr. Radosława Palonki, który od szeregu lat prowadzi badania starych stanowisk kultury Pueblo w Kolorado i sąsiadujących stanach Południowego Zachodu. Ze swadą i dobrą dykcją tekst zaprezentowała zebranym Maria Rubin.
Jedną z najmilszych niespodzianek tegorocznego seminarium było wystąpienie pani Beaty Anton, doktorantki z Uniwersytetu Helsińskiego, która — podobnie, jak Jerzy Barankiewicz z Kalifornii — przyleciała z odległej nam Finlandii. Pani Beata zaprezentowała frapujący temat: „Zapożyczenia z rdzennych języków amerykańskich w języku polskim”. Do tej pory niewielu z nas uświadamiało sobie, że np. hamak, huragan, tabak, cygaro i wiele innych, dobrze zasiedziałych w naszym słowniku wyrazów, pochodzi ze słownictwa Indian Taino. Ogólnie, wyrazów pochodzenia indiańskiego autorka wyliczyła powyżej siedemdziesiątki!
Wśród naszych prezenterów znalazła się również pani Wiola Rębecka z Columbia University, której „Kobiety Zanzibaru z perspektywy psychoanalityka i antropologa — w poszukiwaniu tożsamości” wywołały spore zaciekawienie audytorium, tym większe, iż tematy afrykanistyczne nie gościły dotąd na naszych spotkaniach. Szczególnie interesująco przedstawiała autorka trudną ewolucję statusu kobiety w afrykańskiej społeczności muzułmańskiej. Ta znakomita prezentacja zakończyła sesję poranną seminarium.

Ewa Dżurak, dyrektor naszych spraw naukowych, wprowadziła w tym roku pewną nowość seminaryjną pn. „tematy napoczęte”. Eksperyment ten spotkał się z pozytywnym przejęciem gości, jako iż zwięzłe prezentowanie „tematu napoczętego” przydało drugiej części spotkania większej dynamiki i znacznego urozmaicenia.
Sesję popołudniową otwarła Beata Anton, wychowanka kulturoznawstwa Instytutu Archeologii UJ, która opowiedziała o „Użyciu piór i ich symbolice w kulturze Majów”.
Ewa Maliga, z City University of New York, przedstawiła swój komentarz do książki Dariusza Rosiaka „Biało-czerwony. Tajemnica Sat Okha” o enigmatycznej postaci Stanisława Supłatowicza, słynnego „ojca”indianistów polskich. Po prezentacji, kuluarowa opinia uznała, że tylko badania DNA mogą zaspokoić „głód prawdy” o tym niezwykłym człowieku.
Jerzy Barankiewicz przypomniał nam element polskiej kultury ludowej pt. „Ptaszek gwizdek — zabawka ludowa i instrument”.
Tomasz Dżurak opowiedzial o swoim spotkaniu z Indianami Ramapough Lenape. Jego doświadczenie przywołało na myśl pracę Davida S. Cohena „The Ramapo Mountain People” (New Brunswick, NJ 1974), której autor wykluczał „indiańskość” mieszkańców pogranicza NJ i NY. Temat wydaje się napoczęty i dyskusyjny sensu stricto, albowiem oba wymienione stany uznały tych ludzi za potomków Indian. Być może przyszłe rozwinięcie tematu objawi nam ostrzejszy portret tej społeczności.
Andrzej Wala i Maria Rubin sporządzili raport o Carlisle, PA, gdzie w latach 1879-1918 funkcjonowała pierwsza szkoła z internatem dla dzieci indiańskich, założona przez kapitana Richarda H. Pratta, słynnego z powiedzenia „Kill the Indian, Save the Man”. Krótka historia miejscowości i życiorys Pratta zwieńczone zostały dzisiejszym obrazem US Army War College i skromnymi pamiątkami po tubylczych „lokatorach” z przełomu XIX i XX wieku.

W opinii wiernych bywalców seminariów, dwudziesta czwarta ich „odsłona” była najbardziej udana i interesująca! Trzeba więc złożyć serdeczne gratulacje Dyrektor Rady Naukowej, Ewie Dżurak, za jej inicjatywę i pomysłowość!

 

XXII. Seminarium Antropologiczne PAES/PATE
W piątek, przed seminarium, leje deszcz i dokucza przenikliwe, mokre zimno. Klnę w duchu, bo niedobra aura odstraszyć może niejednego potencjalnego gościa. Ale nie mam odwagi ani głowy do sprawdzania prognozy na jutro.

Tymczasem sobotni ranek wstaje słoneczny z ciepłym powiewem. Jest pięknie! Pod biblioteką, otwieraną o godz. 9-tej, spotykam profesora Beatty'ego z jego asystentem, Larrym Testą i, patrząc na nich, parafrazuję w myślach biblijne "ostatni będą pierwszymi" na "najdalsi...". Tak, John Beatty, choć musi pokonać ok. 215 km z Brooklynu, jest tradycyjnie pierwszy.

Kiedy, w sali konferencyjnej, Basia zaparza kawę zjawiają się następni goście. Są Ewa i Tomek Dżurakowie; jest i Basia Berendt, która ma czytać tekst Jamesa Rementera. Wpada "nasza Gienia" i przynosi swój pyszny sernik. O 10-tej pojawia się Maria Rubin, lektorka do tekstu Adama Piekarskiego i jest już nas tylu, że można zaczynać. Daję jednak przybyłym nieco czasu na prywatne rozmowy, a poza tym może jeszcze parę osób nadejdzie? O 10:30 wszyscy są towarzysko tak sobą zajęci, że muszę dwukrotnie podzwaniać, by zajęli miejsca.

Wprowadzenie do XXII. seminarium mam krótkie, ale po raz pierwszy pozwalam sobie na prywatne podziękowanie żonie, która od 30-tu lat wspomaga mnie wiernie i bierze na siebie "czarną" robotę zamówienia lunchu, przygotowania kuchenki w sali konferencyjnej, czy rezerwacji sali w restauracji. Zebrani kurtuazyjnie klaszczą Basi, widać jakoś przełknęli tę moją "prywatę".

Basia Berendt wychowywała się w języku angielskim od 13-tego roku życia, operuje więc nim bezbłędnie. Czyta dobrze Jima Rementera The Arrival of the Europeans as Told by the Lenapes, choć głos ma trochę przytłumiony. Jest nagrywana przez Ewę Dżurak, bowiem autor chciał usłyszeć, co też zrobimy z jego tekstem, a zwłaszcza z wymową wyrazów lenapskich... Referat jest ciekawy i stanowi porównanie sześciu różnych lenapskich/delawarskich legend, dotyczących pojawienia się białych. By podtrzymać tradycję dyskusji, zwracam się z pytaniem do prof. Beatty'ego, czy nie ma pewnych wątpliwości co do "delawarskiego przekazu", spisanego przez Heckeweldera, ponieważ znajduję w nim kilka podejrzanie proeuropejskich stwierdzeń. John zgadza się ze mną i, po krótkiej wymianie zdań, wchodzi za pulpit, by wygłosić swój Scandal on the Southern Plains.

Wcześniej, przyznać muszę, oboje z Ewą Dżurak zauważyliśmy pewien niedostatek w Johna opisie fluktuacji obyczajów tubylczych na południowych Równinach, ale pocieszałem naszą Dyrektor Rady Naukowej, że John jest świetnym mówcą i na pewno znacznie rozszerzy swój przekaz. Miałem rację. John, jak zwykle, błysnął elokwencją i humorem, i jego występ był bardzo udany, co też gorąco potwierdziła Krysia Baliszewska w słowach: to jest człowiek, którego język angielski zawsze rozumiem!

Po części angielskiej, która zajęła półtorej godziny, ogłasiłem porę lunchu, która zawsze przyjmowana jest przez zebranych z uśmiechem zadowolenia!

Część drugą, polską, zaczynał tekst Ewy Borsukiewicz: Rola wojny w kulturze Majów. Po przedstawieniu autorki, młodej majanistki z UJ, dokonałem krótkiego wprowadzenia słuchaczy w dzieje "rozszyfrowania" glifów majowskich, co dziś pozwala na znacznie lepsze rozumienie ich - tajemniczego do niedawna - wielowymiarowego dorobku kulturowego. Potem przeczytałem tekst Ewy. W krótkiej dyskusji poruszyłem tezę profesora Beatte'go o ekonomicznym podłożu zjawiska wojny versus "wojny kwiatowe" Mexików-Azteków, które - bodaj zewnętrznie - nie nosiły takich znamion. John odpowiedział, że niektórzy badacze dopatrują się w "wojnach kwiatowych" pewnego - zakamuflowanego ideą zdobywania jeńców na ofiary - pragmatycznego celu: uzupełniania niedostatku protein wśród populacji wyżyny Anahuac, albowiem ciała ofiar były konsumowane, jeśli nie przez wszystkich, to przez kapłanów. Stwierdzenie to nie wyczerpuje jednak dyskusji wokół faktu "zdobywania jeńców na ofiary bogom" i trzeba nam pozostawić rozwiązanie możliwego sporu specjalistom.

Ewa Dżurak, prowadząca część polską seminarium, przygotowała na spotkanie temat bliski naszym sercom: Sula Benet - polskie ślady w amerykańskiej antropologii. Sara Sula Benet - etnolożka, której przedwojennym "mistrzem" był prof. Poniatowski - znalazła się w Ameryce w 1936 roku. Ten przypadkowy krok nie tylko uratował ją przed Holokaustem, ale dał jej możliwość pogłębienia wiedzy przez bliską współpracę z Ruth Benedict, a później Margaret Mead, wielkimi gwiazdami amerykańskiej antropologii kulturowej. O tym, z wielką swadą, opowiadała nam Pani Dyrektor, której po cichu zazdrościłem pewnego i gładkiego poruszania się w temacie "bez ściągi", jednocześnie ciesząc się, że posiada prawdziwy talent mówcy.

Marysia Rubin wzięła na siebie prezentację doktoranta (na UMK w Toruniu), Adasia Piekarskiego, pt.: Poślubić Indiankę. Rola kobiet wśród tubylczych plemion Ameryki Północnej. Ten bardzo dobrze napisany esej Marysia przeczytała znakomicie, zresztą nie robiła tego po raz pierwszy i byłem pewien, iż i tym razem popisze się dobrą dykcją i interpretacją. Referat zaciekawił wszystkich słuchaczy, bowiem wypunktowywał nieporozumiena wokół spostrzeżeń wczesnych obserwatorów Indian, a to, że Indianki sprzedawane były przez ojców w małżeństwo, by tam, obciążone ciężką pracą, pędzić nędzny żywot u boku mężów-wojowników. Opierając się na solidnych źródłach, autor wykazał niezbicie, iż takie konstatacje wynikały ze zgoła pobieżnych obserwacji, nacechowane były aprioryczną niechęcią do Indian, a naprawdę kobiety indiańskie posiadały szacunek swojej społeczności i zakres osobistych wolności, o których ich rówieśniczkom z Europy raczej się nie śniło. W krótkiej dyskusji, która potwierdziła tezy Adama, padła jedyna uwaga krytyczna, iż należałoby odróżnić rolę kobiet w społecznościach myśliwsko-zbierackich od tych "agrarnych", w których przeważnie panowały stosunki matrylinearne i gdzie rola kobiet była jeszcze bardziej znacząca.

XXII. Seminarium zakończyliśmy o godz. 15:30, by po krótkim spacerze zasiąść do obiadu we włoskiej restauracji "Sapore".

AW.

 

Towarzystwo nasze znalazło się w sytuacji, kiedy należy zatrzymać się, wziąć oddech i zastanowić się nad kształtem jego dalszej działalności. Spojrzeć w przeszłość i wydobyć z 40 letniego dorobku Towarzystwa wszystko to, co wytrzymało próbę czasu i ma szansę służyć dalszemu rozwojowi. Rozważyć dotyczasowe formuły działania i zastanowić się nad nowymi. Przemyśleć cele, zamiary, zadania i sformułować nowe, takie, które przyniosłyby Towarzystwu nowych członków, sympatyków i działaczy.

Dotychczasowa działalność naukowa Towarzystwa zaowocowała 21 seminiariami i wieloma publikacjami. To trwały dorobek Towarzystwa. Doświadczenia ostatnich spotkań seminaryjnych świadczą jednak o tym, że dla przetrwania i rozwoju Towarzystwa konieczny jest nabór nowych członków, rozszerzenie tematyki badawczej i podjęcie nowych form działania.

Członkowie Towarzystwa w przeważającej większości skupiali się tematach związanych z Indianiami obu Ameryk, w ujęciu historycznym i współczesnym. Nadszedł, jak się wydaje, czas by pole zainteresowań rozszerzyć. Żyjemy w świecie, w którym wiedza o innych kulturach jest niezbędna dla zrozumienia wydarzeń i zachodzących w świecie procesów. Nasze własne korzenie i drogi  do asymilacji, czy też jej braku, w Stanach Zjednoczonych i w innych krajach są tematem nie tylko Polonii najbliższym, ale też fascynującym.

Zapraszamy wszystkich członkow do otwartej dyskusji na temat stanu, kształtu, kierunku, słowem na temat przyszłości Towarzystwa. I wyrażenie opinii na poniższe propozycje albo dodanie swoich:

Tematy:
- Rozszerzenie zainteresowań poza amerykańskich Indian
- Badania etnograficzne Polonii

Formy działania:
- Popularyzacja antropologii
- Popularyzacja wiedzy o Indianach amerykańskich wśród Polonii
- Popularyzacja wiedzy o naszym patronie Bronisławie Malinowskim
- Zachęcanie podróżników do różnych części świata, by podzielili się swoją pogłębioną wiedzą na temat odwiedzonegoo rejonu i jego kultury
- Wycieczki do miejsc ważnych dla Polonii i ważnych dla Indian
- Wystawy fotograficzne –  również wirtualne

Warto zastanowić się nad współpracą z innymi organizacjami polonijmymi.

Prosimy też zgłaszać uwagi na temat ulepszenia strony internetowej i profilu facebookowego

 

Proszę przysyłać uwagi na adres:
edzurak@gmail.com
lub andrew.wala@yahoo.com